.....i znów nie wiem jak życ,
pytam wiatru w polu,
pytam rwącego potoku,
szum drzew wypytuje,
promień słońca męczę,
do chmur mrugam,
pochylonego zboża pytam,
jaskółki zaczepiam,
mrówkom przeszkadzam w pracy,
pąku róży w ogrodzie,
świeżo skoszonej trawy pytam - jak?
ale nikt nie powie mi jak żyć....
Przychodzisz gdy potrzebujesz pomocy. Ja ci pomagam...nawet w nocy.A ty? Co w zamian mi dajesz? Ty w mojej bramie stajesz I odchodzisz....krok po kroku. A ja patrze na sylwetkę znikającą w mroku. Odchodzisz gdy Cie wołam...Odchodzisz gdy bez Ciebie poradzić sobie nie zdołam...Odchodzisz gdy boję się..Odchodzisz gdy potrzebuje Cię....I Ty nazywasz siebie przyjacielem??? To słowo znaczy zbyt wiele. To chyba jakiś żart, Bo ty poprostu nie jesteś tego wart....
Miałam kiedyś wszystko teraz nie mam nic....zabraliście mi moje marzenia macie to czego ja pragnę....a mówiłam o was ,,rodzina" a mówiłam o was ,,przyjaciele"....kara na mnei z nieba spadła chociaż grzechów starsznych nie miałam...pech się do mnei uczepił, chociaz w życiu lusterka nie stłukłam...teraz odchodzicie, zostawiacie mnie w ciemnościach...nie widzicie że ja ginę, nie widzicie mojej śmierci....wołam o pomoc, ale nikt mi nei pomoże...pamietacie tylko o sobie, a kto pamietać będzie o mnie????
Stała na wzgórzu i patrzyła w dal....
Rozmyślała o tym czy jej życie było takie jak chciała
Jednak nie było, bo po policzkach płynęły jej łzy...
Paliły tak mocno, że aż zacisnęła pięści.
Teraz jej twarz bez żadnego wyrazu....
jak posąg bez ruchu...
Lecz nagle wykonała krok do przodu...
Krok będący ostatnią złą rzeczą którą zrobiła...
Dzisiaj rozmawiałam z tą niby koleżanką szkoda, ze tylko z nia a nie z całą resztą ciekawabym była czy też by się tak głupio zachowywali....no więc...spotkałysmy sie w parku....zapytałam ja czy wogóle chociaż kiedyś mnei lubili....zaczęła mi wyjeżdżać,że jesli byśmy mnie nie lubili to nie spotykaliślibyśmy się, nie puszczaliby mi ciągle zwar, nie zapraszaliby mnie na jakieś ogniska....myślałam, że jak mi to powiedziała to pękne ze śmiechu, kłamała prosto w oczy....już od dawna nie spotkalismy się, tzn ja z nimi bo oni czesto się widzieli, wcale mi zwar nie puszczaja.....a o ogniskach anwet nei wspomne bo były tylko ja nie byłam zaproszona....potem stwierdziła, że ja się od nich izoluje..a wcale tak nei jest bo nie będę się pchała tam gdzie mnie nie chcą nie będę się wpraszać...jeśli nie chcą mnie to luz....powiedziałam jej prosto w oczy, że oni już wcale od mnie nie przychodzą, że ciągle sami gdzieś wychodzą...i nagle wyjechała mi z tyloma propozycjami, żebym poszła z nimi tam i tam poetm do jakieś kumpeli na grilla...od razu stwierdziłam, że mnei nei chcą...byli już na te spotlkania umówieni od dawna...i nic nie mówili dopiero teraz się dowiedziałam jak powiedziałam co czuję.....Ale przed tą rozmową...rozmawiałam z kumplem i powiedział mi przez przypadek, że spotykają się dzisiaj u kumpla....i od razu zapytała czy nie przeszłabym się z nimi do baru...mimo, że miała coś innego w planie....ale chyba wiedziała,że juz nie mam ochoty sie z nimi spotykać....i odeszłam...byłam starsznie wkurzona.....
Znajomi...jak to obco brzmi...w sumie mam 2 kumpele które mnie jeszcze nie oszukały...ale reszta znowu rani....kolejne spotkanie...ognisko, u kumpla którego zaprosiłam do siebie też na ognisko ale ja już nie zostałam zaproszona....ale niestety dowiedziałam sie o tym kochani znajomi....i o tym,że dzisiaj rano się spotkaliście też wiem, wiem wszystko.....mam nadzieje ze swietnie się bawiliście beze mnie...tak was nienawidze...tłumie to w sobie al ekiedys wykrzycze wam prawde prosto w oczy...ale niestety niedługo się spotkamy w szkole....ale do tego czasu postaram się już nigdy więcej z wami nie wyjśc...umarliście dla mnie....wolałabym chyba usłyszeć, że mnie nie chcecie nawet prosto w twarz ale wtedy nie musielibyście mnei oszukiwać...chce o was jak najszybciej zapomnieć...i uda mi się to.....mieliśmy jechać razem nad jakieś jeziorko..aleteraz wiem, że chceliście mnie tylko wykorzystać....zabawić się najlepiej jeszcze na mój koszt i znowu zostawić do następnej zachcianki...ale to już koniec...teraz to wy będziecie cierpieć tak jak ja...poczujecie co to znaczy zostać odepchniętą...jeszcze poznacie co to ból od najbliższych...............
Ach....przyjaźni gorzki smak poczułam dziś...nie padły ostre słowa, nie spłynęły łzy...tylko milczące echo i odwrócone twarze...A ja pytam ,,za co?"
Jestem - jakby mnie nie było
Istnieje - jakby wcale tak nie było
Niezauwazalna niezależna
osamotniona
Co dalej??
zastanawiam się co dnia
Ktoś mnie w końcu zauważy?
Usłyszą moje wołanie?
,,ja jestem, istnieje i chcę żyć"
Hmm...
znowu klęska
Spowrotem jestem w tym samym miejscu chcąc się stąd wydostać...lecz
nie ruszam się z miejsca...
W czwartek 3 sierpnia albo w piątek zmarł mój znajomy, jeśli można go tak nazwać, al epolubiłam go mimo iż widziałam się z nim tylko 2 razy..ale bolało jakbym go znała dłużej...a wczoraj starciłam znajomych..myślałam, że byli nimi ale chyba się myliłam...oni chyba już nie chcą mnei znać???mają dość mej osoby...umawiają się w barach, robią ogniska, wyjeżdżają na jakieś wycieczki...ale najlepsze jest to że beze mnie.. nie mówiąc mi nic...może nie pasuje do nich...miałam ich za przyjaciól nawet a oni tak mnei potraktowali.A wczoraj zabolało bardzo..przez przypadek dowiedziałam się, że wychodzą do baru...jednej osobie przez przypadek wymskło się ze zaraz wychodzi na spotkanie do baru...chciałam zapaść się pod ziemie gdy to usłyszałam..z ciekawości zapytałam czy często chodzą tak do baru???usłyszałam tylko, że juz jakiś czas chodzą co każdy wtorek i piątek...wtedy nie wytrzymałam, rozbeczałam się przed monitorem..myślałam, że oni choć troche mnie lubią albo lubili...a tu okazało się, że oni nie chcą już mnie znać, że lepiej bawią się bez mojego towarzystwa...postanowiłam, że skoro oni już mnie nie chcą to zapomne o nich... tak jak oni zapominali o mnie..teraz już nie chce z nimi nigdzie wychodzić...najlepiej by było gdybym już ich nigdy nie widziała..ale to niestety nie możliwe bo część z nich chodi ze mną do klasy...a jedna kumpela była siedzi z emna w ławce...na jakiś czas musze się zamknąć w sobie, przemyśleć wszystko i zapomnieć o tej sytuacji..może mi się uda...albo poprostu stane się tak samo okrutna jak oni....
e-blogi.pl [Załóż blog!] Subskrybuj blogi [Zamknij reklamy] |